wtorek, 15 grudnia 2015

Pakowanko

Od kilku dni nic innego nie robię, tylko się pakuję.

Jak się tutaj przeprowadzałam z Waw, to pracowałam w wydawnictwie. Szczęśliwie przez mój dział przechodziła cała masa nagród, więc kartonów i gazet do pakowania był bezmiar. Nie użyłam ani jednego śmieciowego worka chyba! Duma mnie rozpierała, taka dojrzała przeprowadzka, nie? ;)No teraz nie było tak różowo.

Bo normalnie pakowanie to jest trudna sztuka, która zaczyna się od żebrania o kartony, których każdy normalnie ma miliony, tylko akurat nie wtedy, kiedy potrzebujesz.
Więc idziesz do marketu budowlanego i za zupełnie normalny karton płacisz jakąś kosmiczną kwotę. A że potrzebujesz ich 300, albo i 500, to sprawa się nie kalkuluje... Więc staczasz się i idziesz na śmietnik hipermarketu. Albo centrum handlowego. I jak ostatni menel, grzebiesz w śmieciach. Są to śmieci kartnowo-styropianowo-papierowe, ale jednak... Mój wizerunek luksusowej Jolki jakoś nie współgrał z wiszeniem na krawędzi kontenera.

W ogóle to musiało świetnie wyglądać. Na tył centrum handlowego podjeżdża czarny, luksusowy jak na czołg samochód. Wysiada lasia i przewiesza się przez śmietnik. A że rąsie mam tak samo krótkie, jak nózie, to jedno i drugie machało celem dosięgnięcia głębi śmietnika...
Wspaniale!

A potem się okazuje, że tych pierdyliard pozyskanych kartonów, to owszem jest dużo, ale akurat tyle, żeby wystarczyło na książki.
A gdzie świeczki, jelenie, BUTY, torebki, szaliki, zabawki, przyprawy, garnki, kieliszki, karafki, wazony, talerze, garnki, dokumenty, WSZYSTKO?

Tak.
Także od jutra znów będę warszawianką.
Sama nie wiem, czy bardziej się cieszę, czy bardziej mi smutno...

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Do przeczytania w innym świecie. Blogu. Dam znać gdzie.

Pa, pa Śląsk!
Będę tęsknić...


52 komentarze:

  1. pa! czekamy na cynk!
    no szkoda, ze se chlopak niepoharcuje z kretami ale z ato moze trotuary pod hulajnoge lepsiejsze;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierzyc sie nie chce jak moze sie zycie czlowieka zmienic w przeciagu jednego roku. Podziwiam i zycze duzo sily i szczescia wtym nowym zyciu,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co podziwiac. Ale faktycznie, ostatni rok zmienil prawie wszystko...
      Dziekuje, wzajemnie!

      Usuń
  3. Przeczytalam hurtem 3 wpisy i po pierwsze zasmucila mnie wiadomosc o stracie calego dorobku rodzicow. Sama mam podobne poglady aby cos zostalo dla dzieci i moze sie stac ze nie zostanie nic. Po drugie przepieknie opisalas wakacje w Wenecji. Mam nadzieje ze rzezba przetrwa jeszcze duzo. Nie wiem jak mozna spalic pianino !!! A pakowanie wole od rozpakowania, bo wtedy dopiero robi sie balagan. Ale najwazniejsze ze juz to za Toba. Duzo szczescia w nowym mieszkaniu i samych dobrych ludzi po drodze. Dzielna jestes nieslychanie :)) przesylam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje!
      A pianino spalilismy, bo nie dalo sie go juz nastroic. A nie byl to antyk. A w bloku trzymanie dwoch pianin sie jakos nikomu w glowie nie miescilo ;-)

      Usuń
  4. Jak czegoś nie wiesz to mnie pytaj :) Ja wiem wszystko :) Więc odpowiadam - CIESZYĆ SIĘ :)
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj w nowym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia Jolka! Teraz moze byc tylko lepiej. Sciskam, trzymam kciuki I prosze odezwij sie do nas jeszcze.

    Nulki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, odezwe sie na bank. Blogowanie to moje najstarsze hobby ;-)

      Usuń
  7. Wszystkiego dobrego w nowym rozdziale życia, sprawnego urządzania się i do napisania
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też czekam na nowe wieści, ale będzie emocji, nowy dom, nowa praca, pewnie też nowi ludzie, nowe doświadczenia Brunona :)

    Trzymaj się i powodzenia!
    I do zobaczenia ;)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  9. Willanowa?? No bo chyba nie Białołęka?;) znów będziemy widziały to samo na niebie- np sterowce ;) jak zasiedlisz ponownie południe Warszawy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam Cie po cichu, jeszcze od czasow blogusa. To moj pierwszy komentarz. Od Twoich ostatnich wpisów, tych strasznych życiowych przewrotów, nie ma chyba dnia zebym o Tobie nie myślała. Jeszcze bedzie dobrze. Musi być! Zycze Ci najszczerzej jak umiem najprawdziwszego szczęścia i spokoju, pokoju. I wierze ze to jest mozliwe. Wirtualnie i po cichu, ale jakos dziwacznie ale jestem z Toba. I troche podziwiam Twoja siłę i odwagę. Pisz do nas nadal! Honorata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj, oficjalnie! ;-)
      Dziekuje. Bede pisac i dawac znaki :-*

      Usuń
  11. Sie rozpisalam i mi zezarlo;) Ja sie przeprowadzalam tak ze 25-30 ra6y;Nie kazdy karton lepszy od worka:) Te grube sa dobre na wszystko niegniecace: posciel,swetry,bielizna i tpd Sztangi na kolkach niezastapione, jako srodik transportu, tymczasowe szafy lub garderoba dla gosci...
    Dobre kartony przeprowadzkowe sprzedaje IKEA lub poczta.
    POWODZENIA
    TESSA

    OdpowiedzUsuń
  12. Czesc Jolu, od pazdziernika zeszlego roku przeprowadzalam sie 4 razy. Najpierw do malenkiego studia, gdzie spalam z Mloda na jednym lozku ( 6 nocy), potem na wypizdziejewie dolnym , ale za to w 2 sypialniowej niemalze altanie ( takie okna byly, ze jak u dziadka w altanie),Mimo wszystko prawie przy rzece :) a potem to juz apartment lux w wiezowcu a pod nim Tory kolejowe, 8 Pietro, pizgalo jak na Uralu. No I te wszystkie przeprowadzki byly po to, aby dostac ostatecznie to moje dwupoziomowe mieszkanie, gdzie teraz koty jak slonie lataja w gore I na dol, ja mam widok na ratusz, okno w salonie mamy na pol nieba panorame I fajnie jest. Nawet sama remontowalam ! Dopiero niedawno rozpakowalam ostatnie dwa kartony. W jednym byla ksiazka o tantrycznym masazu, hehehe. Gdybym pomyslala w styczniu 2010 ze bede w Londynie, w swoim mieszkaniu, spotykajac po drodze tylu dobrych ludzi , majac wymarzona peace I wymarzone koty, a corka wymarzona szkole, to bym sie popukala w czolo. Nie marzyc, tylko dzialac ! Po kroczku, musi sie udac. Wam tez bedzie dobrze , jestem pewna. Szybkiego rozpakowywania, mam nadzieje, ze Brunon I kotki za bardzo nie beda rozrabiac miedzy kartonami. Nie zapomnij o lampce wina na nowym jak tylko siadziesz :) j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak milo sie czyta takie pozytywne historie! Super, gratuluje!!! :-)
      Calusy!

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jolka, uśmiech :D właśnie teraz Cię ściskam ! Po tylu latach jesteś jak rodzina, przyjaciel, chociaź w sumie nigdy się nie widziałyśmy. Całusy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz to ja mam rodzine glownie w sieci :-) :-*

      Usuń
  15. Ale jaka duża ta rodzina! I do tego ta z sieci może być tą w realu :D kto wie. Dużo szczerych i życzliwych ludzi Jola życzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Powodzenia w Warszawie, twoja wirtualna rodzina trzyma kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekam Jolka u mnie tez w h..j zmian, prawie jak u Ciebie. Mam nadzieje ze obu wyjdzie nam to na dobre. Daj znac jaki bedzie nowy blog to Ci kiedys opowiem. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać. Jak tyko ogarnę temat :) Będzie dobrze, wiadomo!

      Usuń
  19. Witaj! Zaczęłam czytać Cię jakieś 8 lat temu za czasów blogusa. Potem była dłuższa przerwa (bo ja też z antydzieciowej zmieniłam się świadomie i dobrowolnie w posiadaczkę 22-miesięcznego wyjca Gustawa ;) i jakby czas na "internetowanie" mocno się zawęził ;)) i parę miesięcy temu totalnie przypadkowo znalazłam odsłonę śląską Jolindy :)
    Jest to mój pierwszy w życiu komentarz na jakimkolwiek blogu, ale po Twoich ostatnich perturbacjach życiowych nie mogłam nie wysłać Ci wirtualnych uścisków! Jolka myślę o Tobie i życzę Ci z całego serca, żeby ułożyło Ci się życie na nowo i po tej okropnej burzy wyszło słońce i tęcza :)
    Jesteś fantastyczną babką i kto ma dać radę jak nie Ty!?! :)

    POWODZENIA!
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie! Wspaniale, że czytasz mnie tak długo, naprawdę :)
      Całusy dla Gustawa i do przeczytania na nowym blogu! :)

      Usuń
  20. Jola, wspaniałości na nowej drodze życia. Trzymaj się, a ja trzymam kciuki za Ciebie i Brunona. Będzie pięknie, będzie wspaniale! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  21. I ja czekam na adres nowego bloga, i ja!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego najlepszego Jolindo na nowej drodze życia.
    Dla mnie zawsze byłaś i będziesz Jolką-Której -Zawsze -Się-Wszystko-Udaje!
    Z niecierpliwością czekam na nowy adres.
    Ag.

    Spokojnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dżol, podrzucaj Bruna, jeden czy dwoje dwulatków - ogarnę! Tylko kotów już nie podrzucaj, moje dwa wystarczą :P
    A Ty tańcz, głupia, tańcz, swoim życiem się baw! - i odbierz Bru po weekendzie :)
    Uściski i dzyń-dzyń pełnym kieliszkiem :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Trzymam kciuki i czekam na nowy adres z ut€sknieniem

    OdpowiedzUsuń
  25. Jolku droga! dawno do ciebie nie zaglądałam. Wcześniej w osłupienie wprowadziło mnie, to że jesteś na śląsku z Decybelem i Holendrem pośród kretów vel kotów zamiast czarnego ścierściucha i po cichu zastanawiałam się ile tam wytrzymasz, mając nadzieję, że może faktycznie znalazłaś to twoje miejsce w życiu. A tu wpadam po dłuższej przerwie i pierdut Wa-wa. Jedyną stałą jest zmiana! Szkoda, że zmiana w takich dupiastych okolicznościach. Są takie farmazony, że każda zmiana na lepsze i że co cie nie zabije to cie wzmocni, ale ja_pier_dziu mam wrażenie, że ty to musisz być z jakiej stali czy coś... muszę cię zmartwić macierzyństwo zmienia każdą "jolkę" ale to nie znaczy, że zabija :)
    Trzymaj się kochana i nie daj się
    Twoja znajoma z dawnych blogolat KIKA
    Bardzo cię pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo! I do przeczytania w nowym miejscu :-)

      Usuń
  26. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzy nieustająca wielbicielka Jolindy. Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie! :-)) kokola

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkich Was zapraszam tutaj: http://bloguspospolitus.pl/
    Weźcie też znajomych, rodzinę i popcorn ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Śląsk to miejsce w którym ludzie dorastaja na kluskach, a na głowie noszą kapuchę. Uciekaj czem prędzej bo Cię zjedzą!!! :)

    OdpowiedzUsuń